Póki mnie
jeszcze słuchacie !
Myślę, że nowy wygląd bloga Wam się podoba. Zmienione jest tło, obrazki
bohaterów, oraz dodane zakładki jak i twitter ! Więc zapraszam do twittowania
;D.
Nowy desing bloga zawdzieczam -> @ilymygrande.
Dziękuje ♥
Mam nadzieję, że fanfiction
Was interesuje i będziecie chętniej go komentować, oraz zapraszać inne osoby do
czytania. Naprawdę byłabym wdzięczna, gdyby więcej osób o nim wiedziało, jeżeli
oczywiście Wam się podoba.
Naprawdę dziękuję, że to czytacie, nawet nie
wiecie jaką wielką radość mi to sprawia.
Niestety w następnym tygodniu
nie będzie rozdziału. Uczę się na prawo jazdy, za niedługo mam egzamin, więc w
końcu musiałbym się pouczyć... (taa xd).Dodatkowo, mam trzy lektury do
przeczytania.. Ale obiecuję, że później pojawią się 2 rozdziały :) .
Przepraszam ;x
W tym rozdziale pojawi się MOJA piosenka :).
Przyjemnego czytania ♥
Stałam przed lotniskiem i w sumie nie wiedziałam gdzie dalej
mamy iść.
- I co teraz? –zapytał Kuba.
Spojrzałam na niego przeprażona i już chciałam powiedzieć,
że nie mam pojęcia, kiedy podszedł do nas facet , w czarnych ciuchach i
powiedział:
- Pani Majewska? – pokiwałam głową na potwierdzenie– Zapraszam
za mną.
Lekko się przeraziłam, ale wiedziałam, że mam obok siebie
chłopaków. Spojrzał na nich krzywym wzrokiem, więc szybko mu wytłumaczyłam.
- Oni są ze mną.
Pokiwał głową, że zrozumiał i zabrał moją torbę od Kuby.
- Co tu jest grane? – szepnął mi na ucho Kuba.
- Nie, wiem. To chyba część jego sławy.
Nie miałam pojęcia, dokąd idę. Czemu mnie nie uprzedził, że
tak to wszystko ma wyglądać? A bilety? Odprawa?
W końcu się zatrzymaliśmy, co wyrwało mnie trochę z
myślenia. Stałam naprzeciwko
drzwi ,, VIP”.
- Teraz pojedzie pani, razem z pani przyjaciółmi, autem na
pas lotniskowy. Tam na panią czeka już pan Styles. – powiedział podając torbę następnemu
mężczyźnie, również przypuszczam z ochrony.
- Dziękuje – powiedziałam nieśmiało i weszłam z chłopakami
do przyciemnionego auta.
- Chce się pani czegoś napić? Albo państwo?
- Nie dziękujemy –powiedzieliśmy zgodnie.
Dlaczego pytają mnie o picie, skoro zaraz wysiadam?
Miałam racje, nie minęły dwie minuty jak mieliśmy wysiąść z
auta. Mój bagaż przejęła piękna blondynka, która jak wywnioskowałam była
stewardessą .
- Pani Majewska, witamy na pokładzie – powiedziała inna,
również piękna blondynka.
- Dziękuję – uśmiechnęłam się lekko zdziwiona taką organizacją.
- Pan Styles już na panią czeka – dodała.
Uśmiechnęła się, a Filip za mną powiedział po polsku.
-Nie wątpię – uśmiechnął się do pięknej blondynki.
Przewróciłam oczami, kiedy Kuba zapytał:
- Czy mógłbym poprosić tutaj Styles’a?
Stewardessa lekko zdziwiła się tym pytaniem, ale od razu
przybrała oficjalną postawę i powiedziała, że się go zapyta. Poczekaliśmy
chwilkę, a za nami podjechało czarne auto, identycznie, z którym jechaliśmy.
Wysiadł z niego Louis.
- No, kogo my tu mamy! Nie wiedziałem, że Harry zaprosił
Polkę do siebie. Coś mi się wydaję, że będziesz zakazanym tematem – zaczął się
ironicznie śmiać, ale wtedy zobaczył, że mam jeszcze kogoś ze sobą.
- Tak, zaprosił. To będzie najsłodszy zakazany temat, jaki
mieliście – odpowiedział mu Filip.
Louis spojrzał na niego najpierw zaciekawiony i widać było,
że czuje przed nim respekt.
- Jakiś problem? – krzyknął Harry, który właśnie wysiadł z
samolotu.
- Nie spokojnie, już sobie poradziliśmy, prawda… – zapytał
Filip, pytająco, gdyż nie wiedział jak ma na imię.
- Louis – powiedział cicho.
- Prawda Louis?- zapytał ponownie
- Tak, to by było na tyle - powiedział idąc do samolotu.
- Przepraszam za niego, ostatnio jest bardzo chamski i
nieprzyjacielski – uśmiechnął się do mnie – Harry Styles – podał rękę Filipowi
i Kubie.
Odpowiedzieli mu tym samym, przedstawiając się.
- W czym mogę pomóc? – zapytał przyjacielsko.
To był ten moment, którego bałam się najbardziej. Nie
wiedziałam, co mu powiedzą. Bałam się, że wypalą coś, czego później
konsekwencje otrzymam ja. Ale z drugiej strony byłam pełna nadziei, że po tej
rozmowie, będę mogła podjąć na spokojnie decyzje, co dalej.
- Jestem jej straszy bratem, a Filip to jest oddany
przyjaciel. Dla Wiki jesteśmy w stanie zrobić wszystko. To nasze małe światełko
– spojrzał się groźnie na Harre’go. – My zawsze wiemy jak coś się dzieję i
uprzedzam nie ręczę za siebie, gdy coś jej się stanie, nawet gdyby to miałby
być płacz w poduszkę. Nie chcę byś oceniał mnie po tych słowach, jako kolesia
niebezpiecznego, czy co gorsza źle nastawionego do ciebie, ale ona jest
wszystkim co mam, więc będę ją chronił jak to tylko możliwe.
Harry gapił się na niego jak zaczarowany, mnie zatkało, bo
to był mój brat, brat, który wszystko wiedział i był przy mnie zawsze, a teraz,
gdy jest kolejny etap znów jest przy mnie. Kuba nie umiał już niczego
powiedzieć, więc inicjatywę przejął Filip.
- Naprawdę, nie mamy nic do ciebie. Znamy cię z plakatów
siostry od Wiki, a teraz stoimy z tobą oko w oko. Rozumiesz? To wydaję się nie
prawdziwe. Oprócz nas wie jeszcze Luiza, nasz przyjaciółka. Nasza przeszłość
nie była łatwa. Obok nas przechodziła śmierć, o którą każdy się ocierał.
Jesteśmy naznaczeni nieszczęściem, a nasza przeszłość zawsze będzie z nami –
spojrzą na niego i kontynuował.
– Są pewne tematy, które pragniemy, by zostały tylko
pomiędzy nami, rozumiesz?– Harry pokiwał głową– Pragnę waszego, a szczególnie
Wiki szczęścia jak nikt inny na świecie, rozumiem, że masz wątpliwości, choć
naszym zdaniem, już dawno powinna o nim zapomnieć – popatrzył się w moją
stronę, a ja miałam ochotę go zabić. – Ale ty musisz ją zrozumieć. Przylecimy 2
sierpnia, jakby coś, to może się zgadamy –powiedział na koniec.
Naprawdę chciałam
go zabić z całych sił! Naprawdę on musi mu mówić takie rzeczy, Jezu.
Harry natomiast stał ze stoickim spokojem i powiedział:
- Rozumiem was, to wasze życie i nikt nie ma prawa w nie
ingerować. Bardzo współczuje wam, z powodu waszej przeszłości, która również
hamuje Wiki, w okazywaniu jakikolwiek uczuć – spojrzał na mnie i się uśmiechał.
– Ale przysięgam wam na wszystko, nie chce jej zranić i nawet przez głowę mi to
nie przeszło, by to zrobić. Sam nie mogę w to uwierzyć, jakie mnie spotkało
szczęście, wtedy w metrze, później na podpisywaniu książek, a jeszcze później w
studiu. Rozumiem wasz niepokój, mając taką wspaniałą osobę obok siebie.
Naprawdę chcę tylko jej dobra, możecie być spokojni.
Filip i Kuba tryskali uśmiechem. Podali sobie ręce obiecali,
że na pewno spotkają się w sierpniu. A czy mnie ktoś pytał o zdanie ? Czy ja na
pewno chciałam się umawiać z celebrytą? Czego ja właściwie chciałam? Mózg i
serce w tym wypadku nie szły w parze. Serce mówiło stój, przecież to jakiś
wielki sen, a mózg jedź, tam jest twoje szczęście. Myślałam, że trochę
odwrotnie to działa. Przynajmniej tak mówili w filmach.
Kiedy weszłam do samolotu, wszyscy byli lekko zszokowani,
ale najprawdopodobniej Louis ich uprzedził.
- Dzień dobry, proszę zapiąć pasy ruszamy – powiedziała
piskliwym głosem druga blondynka.
Usiadłam obok okna
i zapięłam pasy tak jak mi kazali. Harry usiadł obok mnie. Spojrzałam na pas
startowy i poczułam ukłucie w żołądku, co musiało być widoczne na mojej twarzy
bo Harry zapytał.
- Leciałaś kiedyś?
- Nie – powiedziałam cichutko jak to tylko możliwe.
Nagle poczułam
świst silnika i powoli się toczyliśmy po pasie. Byłam naprawdę przerażona i już
miałam coś powiedzieć, ale on mnie wyprzedził.
- Spokojnie, nie bój się.
Samolot oderwał się od nawierzchni. Z tych emocji złapałam
jego rękę tak bardzo mocno, że czułam jak do moich palców dopływa krew w
zwolnionych tempie, nie kontrolowałam się w ogóle, krzyknęłam ,, Aaaaaaaaaaa!”
kiedy znaleźliśmy się nad ziemią. Kiedy już samolot się ustabilizował , ja
nadal miałam zamknięte oczy, a moja dłoń cały czas ściskała dłoń Harreg’go.
- Ej już dobrze, możesz otworzyć oczy – w jego głosie było
słychać rozbawienie.
Zaufałam mu, powoli otworzyłam oczy i go puściłam.
- Początki są straszne – powiedział Zayn – Rozumiem Cię, też
tak zareagowałem, gdy leciałem pierwszy raz –uśmiechnął się i nałożył
słuchawki.
- Już okey? – zapytał Haz.
- Tak, już tak, ale lekko mi się kręci w głowie–
odpowiedziałam.
- Zaśnij, obudzę cię jak będziemy na miejscu.
- Jesteś zły?
- Na co mam być zły? – uśmiechał się, ale był zdziwiony.
- Na Filipa i Kubę- przepraszam, ale za bardzo nie miałam
prawa głosu.
- Ej nie jestem. To normalne z ich strony, sam tak zrobiłem
z chłopakiem mojej siostry.
Spojrzałam na niego.
- Ale my nie jesteśmy parą.
Spojrzał na mnie i się uśmiechnął.
- Rozumiem twojego brata i przyjaciela, chcą cię chronić
przed tym syfem, rozumiem. Dlatego lecimy wieczorem, zrobię wszystko by jak
najmniej było informacji o tobie, żebyś była bezpieczna, postaram się,
obiecuje. Więc jeżeli o to chodzi to nie musi cię to zatrzymywać w podejmowaniu
realizacji mojego marzenia –odparł spokojnie.
Uśmiechnęłam się.
- Nie to mnie hamuje Haz.
- Więc, co?
- Przeszłość Harry, przeszłość.
Rozejrzałam się w koło. Wszyscy mieli słuchawki na uszach i
najprawdopodobniej spali.
- Masz muzykę na telefonie? –zapytałam.
- Tak – odparł zszokowany.
- Mogę posłuchać?
- Jasne.
Wyjął słuchawki i dał mi jedną swoją.
- Czego chcesz posłuchać?
- Puść mi to, co ty lubisz, chcę cię poznać.
- Przez muzykę, jaką słucham?
- Przez to się poznaje ludzi – położyłam się na jego
ramieniu.
- W takim razie, to ja pragnąłbym poznać ciebie- szepnął do
mojego drugiego ucha.
- Nie tym razem Haz, nie tym razem.
Złapałam go za rękę i zamknęłam oczy.
*Londyn*
- Do zobaczenia jutro! – krzyknął Niall.
- Pa Niall! – odkrzyknęłam mu .
Była 00;00.
Londyn nigdy nie był ciemny, zawsze tu było tysiące aut, lamp, otwartych barów.
Dzień nie różnił się od nocy. Nie miałeś się, czego bać.
Zawsze było jasno. Mimo wszystko, trzymałam Harre’go za rękę. Nie bałam się ich
opinii, co o mnie sobie pomyślą, a pewnie myśleli ,, O Harry oderwał nowa
laskę” ,może dla nich to nic nowego, ale dla mnie ta sytuacja była nowa. Nigdy
nie trzymałam chłopaka za rękę. Jasne Filipa czy Kubę owszem, ale oprócz nich -
nikogo. On był złamaniem bariery. Nie był nikim z rodziny, a nawet nie
przyjacielem. Zrobiłam ogromny krok, w zmianę samej siebie. Swojego myślenia.
Przełamania narzuconych barier. Czy byłam szczęśliwa? Nie wiem . Wiem, że
czułam się bezpieczna, gdy on swą dużą dłonią obejmował moja małą.
Oczywiście szofer Harre’go miał nas zawieź do jego domu.
- Śpij mała, obudzę cię.
Zrobiłam, co mi kazał.
Myślę, że minęło 40 minut i byliśmy pod jego domem. Trzymał
w reku moją walizkę.
- Chcesz, żebym spał osobno, czy nie przeszkadza ci moje
towarzystwo - zapytał zdezorientowany.
- Śpijmy osobno, jestem pewna, że w tym pałacu masz dużo
pokoi – powiedziałam ospale.
- Jasne, pokaże Ci gdzie będziesz spać.
Poszłam do pokoju, który mi pokazał, szybko się przebrałam,
rzuciłam się na łóżko i zasnęłam.
*rano*
Obróciłam się na bok i zobaczyłam, że znów promienie
słoneczne biją mi na twarz, tym razem jednak nie sprawiało mi to bólu.
Zauważyłam teraz, że w pokoju znajdują się drzwi, które prowadzą do łazienki. Szybko
się ogarnęłam i zeszłam na dół. Miałam piżamę w formie topu i krótkich
spodenek. Usłyszałam dźwięk gitary, więc poszłam za jego śladem. W wielkim
pokoju, znajdowała się kanapa, na której siedział Harry i brzdąkał jakąś
melodia, co chwila przerywając i zapisując to w zeszycie, podeszłam bliżej do
niego i objęłam go od tyłu.
- Co tam brzdąkasz? – powiedziałam obracając głowę przez
jego prawie ramie.
- Tworze piosenkę do naszej nowej płyty.
- Aa, a o czym ona będzie?
- O dziewczynie, ale jakoś nie mam weny – powiedział
uśmiechając się.
- Pomóc ci? – zapytałam, siadając na kanapie naprzeciwko
niego.
- Napisać piosenkę? – zapytał zdziwiony.
- No – odparłam. –Też kiedyś pisałam piosenki.
- Naprawdę?
- Ym, to jak pomoc?
- Będziesz moja inspiracją?
- Hahaha, jeżeli dzięki temu ma powstać hit, to jasne –
zaczęłam się głośno śmiać, a on mi wtórował.
Napisaliśmy piosenkę, która nazywaliśmy :
,,Niczego
nie zaznasz’’
Zwr 1:
Jeżeli serce jest takie jak dłonie
To twoje jest nadzwyczaj małe.
Małe
drgnięcia, małe bicia.
Ale
kiedy widzę jak na mnie patrzysz
Wiem,
że
Ref : Pokonamy
wszystko
Tak
mała, wiem, że damy radę
To
wielka miłość, o tak, wielka
Nie
próbuj temu zaprzeczać.
Zwr 2: Dla Ciebie
zerwałbym księżyc
Byś
poczuła się jak gwiazda
Bo
dziewczyno jesteś gwiazdą
O, tak,
gwiazdą
Ref :….
Zwr 3: Nie jesteś w
niebie
Ale
uwierz mi
Sprawię
byś tak się poczuła
Kiedy
już będziesz w moich ramionach (o, tak ramionach)
Ty i ja,
a pomiędzy nami niebo
Ref:…
Zwr 4 Wiem, że masz wątpliwości
Ale kochanie, zaryzykujmy
Kto nie
próbuje
Niczego
nie zazna
O tak,
mała
Niczego
nie zazna
- Wow, serio jesteś dobra, nie dałbym sobie rady bez ciebie
– powiedział Harry.
- Dziękuje! Ale bez przesady, ja nie umiem grać na gitarze,
to ty stworzyłeś muzykę
- Ee, słowa są ważniejsze, to one nadają sens muzyce.
- Skoro tak mówisz, w zamian możesz zrobić mi śniadanie –
uśmiechnęłam się do niego.
Dzieli nas jego gitara. Odłożył ją. Złapał mnie za rękę i
powiedział:
- Naprawdę dziękuję, mogę ją pokazać chłopcom?
- Piosenkę?
- Tak.
- Jasne, nie ma sprawy, a co robicie piąty krążek?
- Tak – uśmiechnął się i spojrzał mi prosto w oczy– Kochanie
zaryzykujmy, kto nie próbuje, niczego nie zazna.
- Niczego nie zazna – powiedziałam.
- O tak mała, niczego nie zazna – powiedział szeptem i cały
czas patrząc mi w oczy, zbliżył się do mnie.
Trzeba być głupim,
żeby nie zrozumieć, do czego to dąży. Bałam się zamknąć oczy, nie ze względu na
niego, ale na to, co mój ostatni pocałunek przyniósł. A przyniósł śmierć.
Miałam kilka dosłownie sekund na podjęcie wyboru. Próbujesz czy nie? Dajesz mu
nadzieje czy odpuszczasz? Przełamiesz się ponownie? Dasz sobie nadzieje na
szczęście. Nie umiałam na to w tamtej chwili odpowiedzieć, po prostu zamknęłam
oczy. Chciałam by wszystko działo się samo. Poczułam jego usta na swoich. Na
początku z ledwością wyczuwalnie, by mnie nie spłoszyć, muskał je, gdy dostał
pozwolenie w postaci otwarcia szczerzej moich ust, zaryzykował. Zaczął mnie
całować, delikatnie, tak jakby nasycał się nimi, bardzo mi się spodobało,
dlatego, że się nie śpieszył. Postanowiłam, że i jak się w to zaangażuje,
musnęłam jego usta w chwili, gdy on je otworzył by znów zacząć swój ruch.
Zdziwiło go to, ale energicznie zadziałał. Objął lewą ręka moją twarz, by ja
podtrzymać i całując coraz to energiczniej wsunął swój język niespodziewanie do
moich ust. Lekko przechyliłam głowę do tyłu, ale od razu ją poprawiłam.
Współgraliśmy ze sobą.
Każdy nowy pocałunek niesie za sobą coś nowego. Jasne
pierwszy to ten najważniejszy, który
powszechnie jest krokiem w wielkie ,,coś’’. Ale ja nie
pamiętałam swojego pierwszego pocałunku. Pewnie byłam na tyle pijana, że
zrobiłam to nieświadomie, każdy kolejny był taki sam, ten jednak się czymś
różnił. Była wsadzona tu moja własna wola i robiłam to świadomie. Pozwoliłam mu
na to, żeby jego język robił to, co mu się żywnie podoba. Mi się to podobało.
W końcu oderwał się od moich ust, spojrzał na mnie, ale nic
nie powiedzieliśmy. Tylko patrzeliśmy się na siebie i czekaliśmy, aż któreś z
nas zrobi pierwszy krok.
- Śniadanie chciałaś, tak? Na co masz ochotę? – powiedział
chwytając moją dłoń i ciągnąć mnie do kuchni.
- Na naleśniki – odpowiedziałam wtulając się w jego lewe ramię.
Zrobiliśmy
naleśniki, które potem z prędkością światła zjedliśmy. Zajęłoby nam to krócej,
gdyby nie przerwy na skradzione całusy. Myślę, że to był ten moment, kiedy
zrozumiałam, że przeszłość da się wyleczyć teraźniejszością. Jednak wolałam mu
o tym powiedzieć, tak na wszelki wypadek.
- Gdzie chcesz dziś jechać? – zapytał.
- Harry – powiedziałam lekko drżącym głosem. – Ja dziś chcę
zostać w domu, z tobą, proszę.
- Ale jest piękna pogoda, może gdzieś wyjdziemy? Zresztą i
tak musze jechać do studia.
- Proszę, nie jedź, nie dzisiaj – byłam spanikowana.
- Ej, ale co się dzieje, coś nie tak? – zapytał łapiąc mnie
za rękę i ciągnąc do siebie.
- Zostań ze mną, proszę.
Posadził mnie na swoje kolana, a ja byłam bliska płaczu.
- Dobrze, spokojnie, co jest?
- Ostatni raz, gdy ktoś mnie pocałował, umarł w niecałą
godzinę po tym jak to zrobił, nie darowałbym sobie tego, gdyby tobie się coś
stało – powiedziałam wtulając się w jego wielkie ramie.
Objął mnie i delikatnie zaczął mnie kołysać. Poczułam się
bezpieczna, wiedziałam, że nigdzie nie pojedzie.
- Zostanę z tobą- powiedział, całując mnie w czoło.
W dalszym ciągu mnie kołysał i bawił się moją dłonią, myślałam,
że tak spoczniemy na dobre w tej otaczającej nas ciszy, ale wtedy powiedział.
- Ty go ciągle kochasz, prawda? To dlatego hamujesz resztę
swoich uczuć? Nigdy nie przestałaś kochać Igora, prawda? – powiedział totalnie
załamanym głosem.
Serce mi stanęło.
Skąd on wie.
Skąd on wie, że go kocham, że tak naprawdę cały czas go
kochałam. Nazwał ,, to coś” czego ja nie potrafiłam. Kochać? A co to znaczy?
Bezpieczeństwo i szczęście – tylko takie pojęcia znałam. Ale miłość, czym ona
była ? Czy to nie jest to jedno z wymyślonych słów, na cele Disney’a , a potem
innych filmów romantycznych ? Czy to nie mit, w który wszyscy wierzyli. Ale on
to nazwał. Dogłębnie i dobitnie.
- Tak, prawda.
Zaczął płakać, nie widziałam tego, ale czułam jak jego łzy
opadają na moje ramie. I
co mu miałam teraz powiedzieć;
,, Sorry, po prostu nie umiem sobie wybaczyć’’?
,,Przepraszam, ale jestem na tyle głupia, że uważam, dopóki
go będę kochać i nie będę w nikim innym zakochana, on mi wybaczy”?
,,Przepraszam, za mój kretynizm ‘’?
,, Przepraszam, że się we mnie zakochałeś”?
Na moje szczęście
wyrwał mnie, z myślenia, w jaki sposób mam go przeprosić.
- Czy ja będę miał kiedyś szanse z nim wygrać, z osobą,
którą już nigdy nie zobaczę, z… trupem? – zawiesił głos, a może po prostu
przełykał kulkę w gardle od płaczu. – Czy mam szanse byś mnie kiedyś pokochała?
Zszokował mnie. Czułam, że i ja zaraz zacznę płakać, ale nie
chciałam tego. Kochałam historie romantyczne, ale w nie nie wierzyłam. Raczej byłam twardą osobą, o
zasadach i nie należałam do osób, które wzruszały się przy słowach,, Kocham
Cię’’. Ale on wzbudził we mnie emocje nieznane mi wcześniej, coś, czego nikt
inny dotąd nie zrobił. To tak jakby wyrwał mnie ze snu zimowego i pokazał
wiosnę ,, Patrz to jest właśnie miłość, każdy kwiatek jest twój, a moją drugą
połówką będziesz ty’’
Przez całe życie
sądziłam, że bycie romantykiem to strata czasu, bo czy wierzenie w coś, czego
nie ma nie zajmuje nam najwięcej czasu? A jednak on z dnia na dzień pokazuje
mi, że to istnieje i że jest takie piękne.
- Tak, Harry masz szanse. Zawsze będziesz miał szanse.
Kiedyś pokocham cię bardziej niż jego, ale przepraszam jeszcze nie dzisiaj-
powiedziałam to obracając się w taki sposób, żebym widziała jego twarz. – Masz
szanse.
Spojrzał się na mnie. Widziałam jego piękne, mokre od łez,
zielone oczy, w których kryło się tyle emocji, przybliżył się do moich
policzków i swoimi mokrymi ustami od łez zaczął je całować. Nie miałam siły
bronić się przed tym. Po prostu zaczęłam go całować, nie patrząc na jego
reakcje. Tego tylko chciałam. Jego ust.
taki piękny :) całowali się aww <3 ale ja czuje, że coś się niedługo wydarzy, no czuje to x
OdpowiedzUsuń@Demon0Klaudia
Wreszcie się doczekałam, ale całkiem inaczej wyobrażałam sobie ich pierwszy pocałunek. To nie jest, oczywiście, jakaś negatywna uwaga, tylko taka po prostu sobie uwaga.
OdpowiedzUsuńIdę spać, nie piję więcej, bo coraz mniej sensu mają moje wypowiedzi i przemyślenia :D
@for_1D_fame
hahahaha, boże kocham Cię ♥ Pamiętaj, tutaj spodziewaj się niespodziewanego ! :D
UsuńAwww *____* calowali sie *,*
OdpowiedzUsuńBrak mi slow afddhxkdvhsksj<3333
To jest takie meega,po prostu uwielbiam
Nie moge sie doczekac jak to dalej sie
wszystko potoczy ;** @nxd69
i teraz Wikcia się budzi. xD
OdpowiedzUsuń